Dlaczego pijesz?

Aby zapomnieć.
– O czym zapomnieć?
Aby zapomnieć, że się wstydzę.
– Czego się wstydzisz?
Wstydzę się, że piję…”

Urodziłem się w rodzinie, w której królował alkohol. Ojciec alkoholik- schizofrenik. Taką diagnozę mu postawili. Bił nas i matkę. Tresował jak psy. Ale tylko jak wypił. Po trzeźwemu przykładny ojciec – do rany przyłóż. Jednak rzadki był to widok, bo pił non stop.

Praktycznie większość z naszej szóstki dzieci była z gwałtu. Okropny był to widok targania matki za włosy do pokoju i zamykania drzwi na klucz. Potem było słychać tylko wrzaski matki. Nie da się tego wymazać z pamięci. Po dziś dzień. Po ponad 30 latach.

Alkohol wyrządził mi z dzieciństwa prawdziwe piekło. Powinno mnie to odrzucić od picia. Zniechęcić aż do któregoś stopnia nienawiści.

Cóż, między nienawiścią a miłością jest cienka granica. Zacząłem pić jako młody nastolatek. I.. spodobało mi się.

Kiedy myślę, ile krzywdy wyrządziłem matce, która związana z alkoholikiem, otrzymała syna alkoholika, chce mi się gorzko płakać.

Kiedy przychodzisz najebany do domu, matka wita cię ze łzami w oczach. Ale nie z radości. Ona płacze i pyta łamiącym się głosem: -Dlaczego mi to robisz?

Skrzywdziłem najważniejszą osobę w moim życiu. Ile razy podniosłem rękę- nie zliczę. A ile razy wyciągnąłem jej pieniądze z portfela? Alkohol sprawia, że się nie kontrolujesz. Stajesz się inną osobą. Raz w trakcie awantury złamałem matce 3 palce. Nie chciała mi dać pieniędzy na dalsze picie.

Czy miałem dziewczyny? Oczywiście, komu nie imponował najzabawniejszy chłopak na każdej imprezie? Najbardziej wyluzowany? Taki, który umie poderwać? Zaliczyłem kilkanaście związków, kilka poważnych. Każdy zakończył się pobiciem dziewczyny. Teraz jestem sam, może niech tak zostanie. Brakuje mi kobiecego ciepła, ale przecież kryje się we mnie potwór.

Nie liczę na to, że ktokolwiek niespowity uzależnieniem od alkoholu mnie zrozumie. Ja sam siebie nie rozumiem. Po przymusowym odwyku w szpitalu psychiatrycznym i niepiciu przez 4 lata i 38 dni z powrotem wpadłem w sidła nałogu. Nawet potężne problemy ze zdrowiem tego nie odmieniły. Piję po dziś dzień.

Są dni lepsze i gorsze. Czasem udaje mi się kilka dni z rzędu nie pić. Zasługa kolegów z AA. Gdyby nie oni, myślę, że byłoby po mnie. Rodzina trzyma mnie na dystans. Najbliższy kontakt mam z matką. Paradoks, największe serce do mnie ma osoba, której wyrządziłem najwięcej krzywdy.

Próbowałem wieokrotnie stać się osobą czystą od alkoholu. Wytrzymywałem nieraz kilka miesięcy, ale gdy przychodził większy problem, zmiatało mnie z planszy. Pierwsza myśl- muszę się napić. Jestem chyba za słaby na opór. A może tylko czekałem na okazję, aby mieć usprawiedliwienie za picie? Być może…

Na ten moment żyję z dnia na dzień. Straciłem już nadzieję na to, że się zmienię. Nigdy nie chciałem nikogo zranić. Nigdy nie chciałem, żeby ktoś przeze mnie płakał. W chwilach samotności w mojej głowie siedzą okropne wyrzuty sumienia. Jak mogłem…? Jak mogłem krzywdzić moją matkę? Jak mogłem podnieść rękę na kobiety, które szczerze mnie kochały?

Te wyrzuty… One są nie do zniesienia. Dlatego po raz kolejny muszę się napić. Nie dam rady znieść tego na trzeźwo.

  1. Czytając artykuły tego bloga, czuję się jak uczestnik intelektualnej uczty, w której każde słowo to jak smakowita potrawa, wykwintnie podana, zaspokajająca apetyt na głęboką refleksję.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *